2015/05/10

Piątkowa wycieczka.

Witajcie w moim świecie, a w tym poście opowiem wam o wycieczce która odbyła się u mnie w klasie w piątek. To niby nie jest coś nie normalnego ale fajnie by było wam opowiedzieć bo zdarzyła się pewna śmieszna historia. ;D

Więc wszystko zaczęło się od tego że oczywiście zebraliśmy się pod szkołą po czym poszliśmy na przystanek i do autobusu. Gdy wysiedliśmy pani zaczęła prowadzić nas w stronę jakiegoś parku. Muszę przyznać że park był naprawdę ładny i naprawdę duży. W pewnym momencie zauważyliśmy że nie ma nigdzie pani, naszej wychowawczyni. Nie wiedzieliśmy co robić dlatego jak by nic szliśmy do przodu. W pewnym momencie zauważyliśmy że jesteśmy na wzgórzu, było bardzo strome zejście na dół ale jak to chłopacy musieli oczywiście wejść. Wszyscy zaczęli wołać że mają wracać gdy tylko zobaczyli że pani tak naprawdę szła za nami ale daleko. Jeden kolega wrócił ale drugi poszedł dalej nie wiem czy nie słyszał ale podejrzewam że słyszał tylko miał to gdzieś. Podeszła pani i z kwaśną miną go zawołała, wiedział że będzie miał kłopoty. Chłopacy wpadli na pomysł że jak on będzie wchodził go zepchnąć ale na ich nie szczęście zerwał pod drodze jakieś pokrzywy i nikt nie odważył się podejść. Potem ruszyliśmy do tego czegoś... No były tam takie eksperymenty, taka wystawa o energi. xD Kilka foteczek?



Najbardziej właśnie podobała mi się ta makieta, z resztą kocham takie makiety ale ta była superowa. Bo było bardzo ciemno a gdy klika się guzik to się światła na ulicach i w domach zapalały a poza tym jeździły pociągi. ♥.♥ To było takie fajne! Była też druga mała makietka, i guziczek jak się klikało robiła się taka ogromna fala i zalewała miasto! To też było fajne. ;D


Poza tym oczywiście "pajączek-parzydełko" czyli takie elektryczne coś w szklanej kuli. xD Ale jak dla mnie najlepsze było lustro zawieszona na ścianie. xD (Potem okazało się że to nie lustro xD)

W końcu trzeba było stamtąd wyjść, i oczywiście wszyscy zaczęli pędzić znów do przodu aż tak że źle skręcili. Pani wszystkich wołała ale oni nie słyszą, ja z dziewczynami byłyśmy na końcu i wołałyśmy ich też aż w końcu ja tak krzyknęłam że wszyscy się popatrzyli. A to dla mnie nie normalne bo ja zazwyczaj jestem cicho. xD Tak czy siak już szliśmy dobrą drogą. Nie wiem jak to się stało ale 10 minut potem pani znów wylądowała na końcu i nie po co iść po chodniku! Trzeba wejść w te drzewa! I cała klasa weszła w jakieś krzaczory a pani po raz trzeci wołała do nas że to nie tędy. xD Potem gdy już szliśmy na przystanek autobusowy chłopacy szli z panią z przodu a dziewczyny z tyłu. (ta takie maniery ;-;) w końcu oni tak przyśpieszyli że zniknęli nam z oczu i musiałyśmy same iść. Gdy dotarłyśmy na przystanek zwalili na nas że przez nas autobus nam uciekł. xD I dlatego pani pozwoliła wejść nam do KFC i coś kupić. Ja nic nie kupiłam, nie chciało mi się. xD Tak czy siak wycieczkę tą będę pamiętała cheba długo. xD A do tego w poniedziałek kolejna wycieczka, ją też opisać? =D

Żegnam was z całego serduszka. ♥


/Singusia

2 komentarze:

  1. Ło matko XD moi z klasy też są mocno..... walnięci, żeby nie powiedziec brzydko xDD
    - Maja

    OdpowiedzUsuń